wtorek, 1 czerwca 2010

Instynkt macierzyński

Rzecz w autobusie w godzinach szczytu... Błoga cisza zostaje przerwana rykiem w niebogłosy.
Kilkumiesięczny bobas wnosi się na wyżyny swoich wysokich tonów przez dobre kilka przystanków, ku udręce pasażerów... Ciężko nawet usłyszec własne myśli ;-)

Wreszcie zbliza się przystanek mamy i bobasa - i kiedy tylko dosłownie przekraczają progi autobusu (dziecko nadal płacze), z głębi autobusu wydobywa się głos kobiecy:

Jakaś pani: Uff... Poszło sobie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz