Rzecz w autobusie w godzinach szczytu... Błoga cisza zostaje przerwana rykiem w niebogłosy.
Kilkumiesięczny bobas wnosi się na wyżyny swoich wysokich tonów przez dobre kilka przystanków, ku udręce pasażerów... Ciężko nawet usłyszec własne myśli ;-)
Wreszcie zbliza się przystanek mamy i bobasa - i kiedy tylko dosłownie przekraczają progi autobusu (dziecko nadal płacze), z głębi autobusu wydobywa się głos kobiecy:
Jakaś pani: Uff... Poszło sobie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz