Ponieważ dojazdy, to jest to co zajmuje mi dziennie trochę czasu, postanowiłam już niegdyś jakoś ten czas jakoś spożytkować. Jednym z pomysłów było np. czytanie książek po angielsku... Zatem pewnego razu, wsiadam do 304, zajmuję puste miejsce obok jakiegoś gościa siedzącego pod oknem.
Następnie otwieram książkę i czytam. Widzę kątem oka, że gość od czasu do czasu rzuca mi spojrzenie przez ramię...
W pewnym momencie, gdy zbliża się przystanek, gość wstaje i z uśmiechem od ucha do ucha spogląda na mnie i mówi:
Gość: Excuse me :-]
W pierwszym momencie co prawda ogarnęła mnie lekka konsternacja - "dlaczego on do mnie mówi po angielsku?!" Jednak wniosek z tej sytuacji jest jeden - Czytana publicznie książka świadczy o człowieku :P
czwartek, 27 maja 2010
niedziela, 23 maja 2010
Zamknęli Kobierzyn
Pasażerka busa [zagaduje kierowcę]: A słyszał pan, że Kobierzyn zamknęli? No słyszał pan? No przecież... Nienormalnie ludzie!... No żeby Kobierzyn zamknąć... Zamknęli i powypuszczali wszystkich do domów. A teraz? A teraz co? Chodzi tyle tych takich dziwnych kobiet, i mężczyzn, i... I gadają coś dziwnie, że nawet nie wiadomo o co im chodzi... (...) Aż strach w mieście wyjść na ulicę - tyle się tego tam kręci!...
Przyznam, że też to zauważyłam... Tyle ludzi na ulicy wypytuje mnie o różne rzeczy np. "która godzina", "czy ma pani 2 złote na chleb", "czy autobus 173 już odjechał", "czy ten tramwaj jedzie przez mateczny"... I tak się zastanawiałam - "O co im chodzi??..."
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Kobierzyn zamknęli...;-)
Przyznam, że też to zauważyłam... Tyle ludzi na ulicy wypytuje mnie o różne rzeczy np. "która godzina", "czy ma pani 2 złote na chleb", "czy autobus 173 już odjechał", "czy ten tramwaj jedzie przez mateczny"... I tak się zastanawiałam - "O co im chodzi??..."
Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Kobierzyn zamknęli...;-)
czwartek, 20 maja 2010
Sympatyczna rozmowa
W ostatniej chwili przed odjazdem autobusu, jakiś pijany gość krzyczy z przystanku: "Proszę nie zamykać!!!!! proszę nie zamykać!!!" Wpada do autobusu, chwila oddechu i... ni stąd ni z owąd spogląda na dziewczynę stojącą obok:
Gość: ALE jesteś sympatyczzzzna!!! :-))))
Dziewczyna: ...
Gość: Mogę wiedzieć jak masz na imie?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć ile masz lat?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć na jakiej uczelni studiujesz?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć na którym roku studiujesz?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie!........................ALE jesteś sympatyczzzzna!!!!!! :-))))
Gość: ALE jesteś sympatyczzzzna!!! :-))))
Dziewczyna: ...
Gość: Mogę wiedzieć jak masz na imie?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć ile masz lat?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć na jakiej uczelni studiujesz?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie! A mogę wiedzieć na którym roku studiujesz?!!
Dziewczyna: Nie.
Gość: Nie!........................ALE jesteś sympatyczzzzna!!!!!! :-))))
sobota, 15 maja 2010
Siódme przykazanie
Znajomej znajomej zdechł pies :-( Ponieważ bardzo była do niego przywiązana, postanowiła go... skremować. Jednak mąż nie był taki entuzjastyczny co do tego pomysłu:
Mąż: Oszalałaś, ja z Tobą nie pojadę.
Więc kobieta spakowała psa (średniej wielkości) do pudełka po głośnikach i wyruszyła w podróż... autobusem...
W autobusie niemiłosierny ścisk, toteż kobieta z wielkim pudłem przed sobą wywoływała dodatkowe rozdrażnienie wśród współpasażerów:
Jakiś pasażer: A cóż Pani ma w tym pudle?!
Kobieta: Głośniki!
Żeby nie wywoływać dodatkowych sprzeczek, znalazła jakąś wnękę koło drzwi, w której usytuowała pudło na czas podróży, tracąc je jednocześnie z oczu...
Kiedy wreszcie przyszedł jej przystanek, spotkało ją niemiłe rozczarowanie - "głośniki" zniknęły...
I tak sobie myślę, że w MPK, oprócz ogłoszeń tp.: "Uważaj na złodzieja" powinna być też naklejka tp. "Złodzieju, uważaj co kradniesz". W każdym razie myślę, że taka przygoda mogła być przełomowa w karierze złodzieja, a przynajmniej szczególnego znaczenia mogło nabrać dla niego przykazanie "Siódme - Nie kradnij" ;-)
Mąż: Oszalałaś, ja z Tobą nie pojadę.
Więc kobieta spakowała psa (średniej wielkości) do pudełka po głośnikach i wyruszyła w podróż... autobusem...
W autobusie niemiłosierny ścisk, toteż kobieta z wielkim pudłem przed sobą wywoływała dodatkowe rozdrażnienie wśród współpasażerów:
Jakiś pasażer: A cóż Pani ma w tym pudle?!
Kobieta: Głośniki!
Żeby nie wywoływać dodatkowych sprzeczek, znalazła jakąś wnękę koło drzwi, w której usytuowała pudło na czas podróży, tracąc je jednocześnie z oczu...
Kiedy wreszcie przyszedł jej przystanek, spotkało ją niemiłe rozczarowanie - "głośniki" zniknęły...
I tak sobie myślę, że w MPK, oprócz ogłoszeń tp.: "Uważaj na złodzieja" powinna być też naklejka tp. "Złodzieju, uważaj co kradniesz". W każdym razie myślę, że taka przygoda mogła być przełomowa w karierze złodzieja, a przynajmniej szczególnego znaczenia mogło nabrać dla niego przykazanie "Siódme - Nie kradnij" ;-)
piątek, 14 maja 2010
Mocny argument
Jeszcze z czasów studenckich... Jakaś awaria/wypadek w mieście. Tramwaje nie kursują z dobrą godzinę... Cały przystanek Miodowa zapełniony po brzegi Nikt nie wie co się stało, więc komu blisko idzie pieszo, komu daleko - niestety czeka... Wkońcu! Podjeżdża pierwszy tramwaj, ale zapchany tak, że palca nie sposób wcisnąć... Tłumowi niedoszłych pasażerów pozostaje tylko spuścić głowę i nadal czekać... Choć nie! Z tłumu przebija się rezolutna pani w wieku średnim i krzyczy wgłąb tramwaju:
Pani: Ależ proszę mnie wpuścić! Ja tu pół godziny czekam!...
Pani: Ależ proszę mnie wpuścić! Ja tu pół godziny czekam!...
Super sprzedawca - studium przypadku
Jakże miła jest atmosfera na dworcu PKP przy okienkach z biletami... Panie są tak uczynne i pałają taką przyjaźnią do Klienta, że jedna wizyta w kolejce na dworcu zastąpić może z powodzeniem szkolenie nt "jak zostać dobrym sprzedawcą" ;-)
Ostatnio przed długim weekendem miałam tę przyjemność stać w jednej z takich kolejek...
Kilka zasad jak zostać super sprzedawcą - obserwuj i ucz się.
1. Używaj perswazji.
Pani z okienka [do klienta nr1]: (...) czyli to ja mam zmienić ten bilet tak?! nie chce pan tego załatwić u konduktora... dobrze... "chwilę" to potrwa, a pociąg pan ma za 5 minut... ok, ja to zrobię, najwyżej pan nie zdąży...
Tu jeszcze brakło przewrotu oczami, ale pani bierze się za wymianę biletu... Jednak musi to być coś trudnego, bo z minuty na minutę jej irytacja wzrasta.
2. Udzielaj przyjaznych rad.
Więc pani podnosi głowę i mierząc wzrokiem 15 osobową kolejkę krzyczy:
Pani z okienka: Oczywiście! wszyscy tutaj! a tam w lewo do końca tak samo bilety - przewozy regionalne i dodatkowe okienka - i co?! - żywej duszy tam nie ma!
Koleżanka [do mnie]: wiesz co, idę to sprawdzić - zajmij kolejkę
Nie mija minuta i wraca z komentarzem:
Koleżanka: ...no faktycznie, byłam. Nie ma żywej duszy. Za okienkami też...
W tym czasie klient nr 1 odszedł od okienka, więc logika wskazywałaby, że teraz klient nr 2.
3. Postaraj się sprawić wrażenie, że sprzedawany przez Ciebie produkt jest unikatowy (nie tak łatwo go zdobyć)
Klient nr 2: Dzień dobry! Mam pociąg za 5 minut, mam nadzieję, że zdążę... Więc popro...
Pani z okienka: ?! Zaraz (...) ja tu nadal bilet zmieniam.
Za dwie minuty
Pani z okienka: Prosz...
Klient nr 2 grzecznie poczekał i został obsłużony. Z "pieśnią" na ustach pobiegł na pociąg, do którego już teraz pewnie została z minuta...
4. Bądź przewidywalny, planuj.
Pani z okienka: Będę musiała zrobić przerwę...
5. W razie ryzyka wtopy - unikaj bezpośredniej konfrontacji i szukaj oryginalnych rozwiązań.
Pani z okienka [do nas - jesteśmy na przodzie kolejki]: Panie jeszcze obsłużę... ale proszę przekazać reszcie kolejki, że muszę zrobić przerwę....
Ostatnio przed długim weekendem miałam tę przyjemność stać w jednej z takich kolejek...
Kilka zasad jak zostać super sprzedawcą - obserwuj i ucz się.
1. Używaj perswazji.
Pani z okienka [do klienta nr1]: (...) czyli to ja mam zmienić ten bilet tak?! nie chce pan tego załatwić u konduktora... dobrze... "chwilę" to potrwa, a pociąg pan ma za 5 minut... ok, ja to zrobię, najwyżej pan nie zdąży...
Tu jeszcze brakło przewrotu oczami, ale pani bierze się za wymianę biletu... Jednak musi to być coś trudnego, bo z minuty na minutę jej irytacja wzrasta.
2. Udzielaj przyjaznych rad.
Więc pani podnosi głowę i mierząc wzrokiem 15 osobową kolejkę krzyczy:
Pani z okienka: Oczywiście! wszyscy tutaj! a tam w lewo do końca tak samo bilety - przewozy regionalne i dodatkowe okienka - i co?! - żywej duszy tam nie ma!
Koleżanka [do mnie]: wiesz co, idę to sprawdzić - zajmij kolejkę
Nie mija minuta i wraca z komentarzem:
Koleżanka: ...no faktycznie, byłam. Nie ma żywej duszy. Za okienkami też...
W tym czasie klient nr 1 odszedł od okienka, więc logika wskazywałaby, że teraz klient nr 2.
3. Postaraj się sprawić wrażenie, że sprzedawany przez Ciebie produkt jest unikatowy (nie tak łatwo go zdobyć)
Klient nr 2: Dzień dobry! Mam pociąg za 5 minut, mam nadzieję, że zdążę... Więc popro...
Pani z okienka: ?! Zaraz (...) ja tu nadal bilet zmieniam.
Za dwie minuty
Pani z okienka: Prosz...
Klient nr 2 grzecznie poczekał i został obsłużony. Z "pieśnią" na ustach pobiegł na pociąg, do którego już teraz pewnie została z minuta...
4. Bądź przewidywalny, planuj.
Pani z okienka: Będę musiała zrobić przerwę...
5. W razie ryzyka wtopy - unikaj bezpośredniej konfrontacji i szukaj oryginalnych rozwiązań.
Pani z okienka [do nas - jesteśmy na przodzie kolejki]: Panie jeszcze obsłużę... ale proszę przekazać reszcie kolejki, że muszę zrobić przerwę....
Wyznanie
Z serii nadesłane od czytelników, czyli przygoda pewnej Koleginy:
"[Wsiadam do tramwaju nr 3 - kierunek Krowodrza-Mountain. Wypatruję wolne miejsca koło jednego pana i, zupełnie niezrażona tym, że koło pana pusto, siadam. Jedziemy. W pewnym momencie słyszę, że Pan coś mamrocze pod nosem. Wbijam wzrok w okno i nastawiam uszu]
Pan [namiętnym szeptem]: ...jesteś taka piękna... nigdy nikomu się nie oddawaj - nikt nie jest ciebie godzien... nikt... jesteś piękna...
Koleginka [sprawiając wrażenie, jakoby za oknem przewijały się nieziemskie wprost krajobrazy; z miną pokerową słucham dalej]
Pan [na wdechu]: ...jesteś wspaniała... musisz się szanować, nie oddawaj się nikomu... jesteś taka piękna... jesteś taka piękna, że, gdybym był twoim ojcem, to nie wiem co bym zrobił... no chyba popełniłbym samobójstwo!...
Koleginka [moja mina już nie taka pokerowa. Jedziemy dalej. Pan nadal mamroli, a ja mam nadzieję, że niedługo wysiądzie. Zbliżamy się do przystanku Prądnicka - czyli celu podróży wszystkich żuli - i Pan nagle podnosi się z siedzenia i lekko nachyla k'mnie]
Pan [namiętny szept mode on]: Teraz wysiadam... myślisz sobie... jakiś głupi, zakochał się w tobie... ale nieważne... jesteś piękna, pamiętaj o tym....
[Pan wysiada; szum drzew niesie echem po okolicy 'piękna-piękna-piękna']."
"[Wsiadam do tramwaju nr 3 - kierunek Krowodrza-Mountain. Wypatruję wolne miejsca koło jednego pana i, zupełnie niezrażona tym, że koło pana pusto, siadam. Jedziemy. W pewnym momencie słyszę, że Pan coś mamrocze pod nosem. Wbijam wzrok w okno i nastawiam uszu]
Pan [namiętnym szeptem]: ...jesteś taka piękna... nigdy nikomu się nie oddawaj - nikt nie jest ciebie godzien... nikt... jesteś piękna...
Koleginka [sprawiając wrażenie, jakoby za oknem przewijały się nieziemskie wprost krajobrazy; z miną pokerową słucham dalej]
Pan [na wdechu]: ...jesteś wspaniała... musisz się szanować, nie oddawaj się nikomu... jesteś taka piękna... jesteś taka piękna, że, gdybym był twoim ojcem, to nie wiem co bym zrobił... no chyba popełniłbym samobójstwo!...
Koleginka [moja mina już nie taka pokerowa. Jedziemy dalej. Pan nadal mamroli, a ja mam nadzieję, że niedługo wysiądzie. Zbliżamy się do przystanku Prądnicka - czyli celu podróży wszystkich żuli - i Pan nagle podnosi się z siedzenia i lekko nachyla k'mnie]
Pan [namiętny szept mode on]: Teraz wysiadam... myślisz sobie... jakiś głupi, zakochał się w tobie... ale nieważne... jesteś piękna, pamiętaj o tym....
[Pan wysiada; szum drzew niesie echem po okolicy 'piękna-piękna-piękna']."
Sokoli wzrok
Znajoma [z wadą wzroku] wyczekuje na przystanku na tramwaj. Nagle widać z oddali jakieś światła i znaczy to, że prawdopodobnie tramwaj się zbliża ;-) W tym momencie podchodzi babcia:
Babcia: Widzie Pani co to za tramwaj tam w oddali się zbliża?
Znajoma: Nie.
Babcia [po chwili] : O, już widzę! 9tka! :]
Znajoma [myśli]: "...nosz kuźwa! A ja nadal nie widzę!"
Babcia: Widzie Pani co to za tramwaj tam w oddali się zbliża?
Znajoma: Nie.
Babcia [po chwili] : O, już widzę! 9tka! :]
Znajoma [myśli]: "...nosz kuźwa! A ja nadal nie widzę!"
Zważ jak się ubierasz
Na przystanku tramwajowym rozmawiają dwie laski w grupie wiekowej "naście":
L: (...) i powiem Ci, że musiałam sobie darować wkońcu znajomość z Agatą... w ogóle się nie można było z nią już nigdzie pokazać... to jak się zaczęła beznadziejnie ubierać...... no zupełnie zaczęła odstawać od nas ubiorem (...)
L: (...) i powiem Ci, że musiałam sobie darować wkońcu znajomość z Agatą... w ogóle się nie można było z nią już nigdzie pokazać... to jak się zaczęła beznadziejnie ubierać...... no zupełnie zaczęła odstawać od nas ubiorem (...)
wtorek, 11 maja 2010
Bo ja tak na panią patrzę bo...
W autobusie lini 173, w godzinach popołudniowych wracam do domu, sporo ludzi, ale widzę... zwolniło się miejsce koło mnie. Przede mną jeszcze daleka droga, więc siadam.
Nie mija chwila i przeciska się koło mnie pan koło 70tki i rzuca "znaczące" spojrzenie...
A, że jestem wychowana :P myślę "eh..." i wstaję:
Ja: Proszę sobie usiąść...
Dziadek [z promienistym uśmiechem od ucha do ucha]: Nie, nie! Dziękuję bardzo, proszę siedzieć - ja zaraz wysiadam :-))
Siadam z powrotem, ale widzę, że Dziadek rzuca dalej "znaczące" spojrzenia... Gdy zbliżamy się do przystanku nachyla się i...
Dziadek: Bo ja tak na panią patrzę, nie dlatego, bo chcę żeby mi pani ustąpiła miejsca... ale dlatego, że mi się pani po-do-ba. [kwituje uśmiechem i z dumnym wyrazem twarzy wysiada]
Ja: :-) [well...what can I say?...]
Nie mija chwila i przeciska się koło mnie pan koło 70tki i rzuca "znaczące" spojrzenie...
A, że jestem wychowana :P myślę "eh..." i wstaję:
Ja: Proszę sobie usiąść...
Dziadek [z promienistym uśmiechem od ucha do ucha]: Nie, nie! Dziękuję bardzo, proszę siedzieć - ja zaraz wysiadam :-))
Siadam z powrotem, ale widzę, że Dziadek rzuca dalej "znaczące" spojrzenia... Gdy zbliżamy się do przystanku nachyla się i...
Dziadek: Bo ja tak na panią patrzę, nie dlatego, bo chcę żeby mi pani ustąpiła miejsca... ale dlatego, że mi się pani po-do-ba. [kwituje uśmiechem i z dumnym wyrazem twarzy wysiada]
Ja: :-) [well...what can I say?...]
Dowiozę, ale nie doniosę.
Kierowca busa rozmawia z koleżanką:
Kierowca: To gdzie teraz pracujesz?
Koleżanka: W sklepie, ale w wakacje zatrudnię się w kawiarni...
Kierowca: ...o w kawiarni, fajnie w kawiarni... teraz sezon się zaczyna nie?... [chwila namysłu] ...ale ja to bym nie mógł pracować w kawiarni...
Koleżanka: ?
Kierowca: Oj, jak ja bym pracował w kawiarni... jak ja bym pracował w kawiarni... To przecież wszystko bym rozbił! Wszystko... No nic bym nie doniósł, nic!... Matko Święta...
Kierowca: To gdzie teraz pracujesz?
Koleżanka: W sklepie, ale w wakacje zatrudnię się w kawiarni...
Kierowca: ...o w kawiarni, fajnie w kawiarni... teraz sezon się zaczyna nie?... [chwila namysłu] ...ale ja to bym nie mógł pracować w kawiarni...
Koleżanka: ?
Kierowca: Oj, jak ja bym pracował w kawiarni... jak ja bym pracował w kawiarni... To przecież wszystko bym rozbił! Wszystko... No nic bym nie doniósł, nic!... Matko Święta...
Przyszły pilot wycieczek
Jedziemy pociągiem z Wrocławia po długim weekendzie. Na siedzeniu za nami słychać chłopczyka w wieku około 2-3 lat, który wylicza każdą rzecz, którą mija pociąg... i wtedy wjeżdżamy w las:
Chłopczyk: ...dzewło, dzewło, dzewło, dzewło, dzewło, dzewło...
Gromki śmiech wśród pasażerów, ale uff, koniec lasu...
Chłopczyk: ...dom, komin, toly, dooooooom [czyt. "duży dom"], komin, dom, auto, tlawaaa...
Chłopczyk: ...dzewło, dzewło, dzewło, dzewło, dzewło, dzewło...
Gromki śmiech wśród pasażerów, ale uff, koniec lasu...
Chłopczyk: ...dom, komin, toly, dooooooom [czyt. "duży dom"], komin, dom, auto, tlawaaa...
poniedziałek, 10 maja 2010
Bo taka jest prawda
W tramwaju stoję z torebką na ramieniu (zwracam uwagę na ten element już na początku, bo za chwilę będzie nawiązanie). Panuje ścisk. Obok mnie puste miejsce, ale nie siadam, bo zaraz mój przystanek.
Widzę, że do pustego miejsca zbliża się starsza pani z plecakiem. Mimo ścisku, pani jest rezolutna i prawie rozpychając się łokciami siada, bierze głęboki oddech i spogląda na mnie w górę:
Starsza pani: No co? Ciężko się przesunąć?
Ja: Jak by jeszcze było gdzie się przesunąć [mini przewrót oczami]
Starsza pani: Prawda jest taka, że gdybyście sobie wzięli plecak między nogi, to by było więcej przestrzeni.
Ja: ?! [1. szybki skan ostatnich 10 lat, żeby sobie przypomnieć kiedy ostatnio miałam ze sobą plecak, 2. dlaczego ktoś do mnie adresuje pytanie w liczbie mnogiej? - muszę skończyć z jedzeniem po 18. Następnie spoglądając znacząco na jej plecak]: ale... to nie ja mam plecak???
Starsza pani: No, ale prawda jest taka... że ciężko się przesunąć!
Widzę, że do pustego miejsca zbliża się starsza pani z plecakiem. Mimo ścisku, pani jest rezolutna i prawie rozpychając się łokciami siada, bierze głęboki oddech i spogląda na mnie w górę:
Starsza pani: No co? Ciężko się przesunąć?
Ja: Jak by jeszcze było gdzie się przesunąć [mini przewrót oczami]
Starsza pani: Prawda jest taka, że gdybyście sobie wzięli plecak między nogi, to by było więcej przestrzeni.
Ja: ?! [1. szybki skan ostatnich 10 lat, żeby sobie przypomnieć kiedy ostatnio miałam ze sobą plecak, 2. dlaczego ktoś do mnie adresuje pytanie w liczbie mnogiej? - muszę skończyć z jedzeniem po 18. Następnie spoglądając znacząco na jej plecak]: ale... to nie ja mam plecak???
Starsza pani: No, ale prawda jest taka... że ciężko się przesunąć!
niedziela, 9 maja 2010
Z miesięcznym możesz więcej
Do tramwaju wsiada pani, wiek ok. 40stki, wyglądająca całkiem rześko i kieruje się w stronę pana. Pan siedzi na standardowym miejscu - nie oznaczonym żadną nalepką tp. kobieta w ciąży czy niepełnosprawny.
Pani: Proszę mi ustąpić miejsca. Mam miesięczny.
Pan: ?!
Pani: No proszę mi ustąpić, ja mam miesięczny.
Pan [z niedowierzaniem]: A co mnie to obchodzi? Ja też kupiłem bilet i mam takie samo prawo siedzieć jak inni ?!
Pani [z wyrazem głosu prawie jak "helo-u"]: ...no...ale ja mam miesięczny!!
Pani: Proszę mi ustąpić miejsca. Mam miesięczny.
Pan: ?!
Pani: No proszę mi ustąpić, ja mam miesięczny.
Pan [z niedowierzaniem]: A co mnie to obchodzi? Ja też kupiłem bilet i mam takie samo prawo siedzieć jak inni ?!
Pani [z wyrazem głosu prawie jak "helo-u"]: ...no...ale ja mam miesięczny!!
Odporny na krytykę
Linia 304 w godzinach popołudniowych, 4 miejsca na tyłach zajmuje młodzież, która raczy resztę pasażerów subtelną (tzw.) muzyką tp. techno etc. prosto z magicznego, nowoczesnego komórczaka...
DJ [właściciel telefonu - podryguje w rytm muzy]
Kolega DJa: Wiesz co powiem Ci to raz i to nie będzie przez jakąś tam zazdrość czy coś, ale... w ogóle mi się ten Twój telefon NIE PODOBA. W ogóle...
DJ [nadal podryguje w rytm muzyki]
Kolega DJa: ...uważam, że ma zjebane smsy i w ogóle się cały czas zacina.
DJ [wyraźnie w dalszym ciągu czuje bounce]: Walić to.
DJ [właściciel telefonu - podryguje w rytm muzy]
Kolega DJa: Wiesz co powiem Ci to raz i to nie będzie przez jakąś tam zazdrość czy coś, ale... w ogóle mi się ten Twój telefon NIE PODOBA. W ogóle...
DJ [nadal podryguje w rytm muzyki]
Kolega DJa: ...uważam, że ma zjebane smsy i w ogóle się cały czas zacina.
DJ [wyraźnie w dalszym ciągu czuje bounce]: Walić to.
Jeżdżę busem, bo mnie stać!
Godzina koło 7 rano, w busie z Wieliczki do Krakowa panuje straszny ścisk i nagle wywiązuje się rozmowa...
Pani: Proszę pana, proszę się posunąć! Pan się na mnie cały czas pcha!
Pan [oaza spokoju]: Ja się nie pcham - to pani się rozpycha.
Pani [coraz bardziej nakręcona]: To nie prawda - pan się cały czas pcha!
Pan [mocno podirytowany]: Sama się pani pcha. A jak się pani nie umie pogodzić z ludźmi, to niech pani jeździ... tramwajami! o!
Pani [it was the last drop]: Ja jeżdżę busem, bo... bo... BO MNIE STAĆ!!!
Pani: Proszę pana, proszę się posunąć! Pan się na mnie cały czas pcha!
Pan [oaza spokoju]: Ja się nie pcham - to pani się rozpycha.
Pani [coraz bardziej nakręcona]: To nie prawda - pan się cały czas pcha!
Pan [mocno podirytowany]: Sama się pani pcha. A jak się pani nie umie pogodzić z ludźmi, to niech pani jeździ... tramwajami! o!
Pani [it was the last drop]: Ja jeżdżę busem, bo... bo... BO MNIE STAĆ!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)