sobota, 15 maja 2010

Siódme przykazanie

Znajomej znajomej zdechł pies :-( Ponieważ bardzo była do niego przywiązana, postanowiła go... skremować. Jednak mąż nie był taki entuzjastyczny co do tego pomysłu:
Mąż: Oszalałaś, ja z Tobą nie pojadę.

Więc kobieta spakowała psa (średniej wielkości) do pudełka po głośnikach i wyruszyła w podróż... autobusem...

W autobusie niemiłosierny ścisk, toteż kobieta z wielkim pudłem przed sobą wywoływała dodatkowe rozdrażnienie wśród współpasażerów:
Jakiś pasażer: A cóż Pani ma w tym pudle?!
Kobieta: Głośniki!

Żeby nie wywoływać dodatkowych sprzeczek, znalazła jakąś wnękę koło drzwi, w której usytuowała pudło na czas podróży, tracąc je jednocześnie z oczu...
Kiedy wreszcie przyszedł jej przystanek, spotkało ją niemiłe rozczarowanie - "głośniki" zniknęły...

I tak sobie myślę, że w MPK, oprócz ogłoszeń tp.: "Uważaj na złodzieja" powinna być też naklejka tp. "Złodzieju, uważaj co kradniesz". W każdym razie myślę, że taka przygoda mogła być przełomowa w karierze złodzieja, a przynajmniej szczególnego znaczenia mogło nabrać dla niego przykazanie "Siódme - Nie kradnij" ;-)

2 komentarze: