czwartek, 9 maja 2013
Korek do otwartego wina
Na zakupach z koleżanką...
Koleżanka: Przeszukałam wszystkie sklepy, hipermarkety i nie znalazłam takiego korka co się używa do zatkania otwartego wina... W Polsce chyba jak się otworzy wino, to trzeba od razu wypić?
Ja: Ale zobacz, tu jest taki specjalny sklep z winami. Muszą mieć taki korek.
Koleżanka: O! Świetnie!
Wchodzimy...
Koleżanka: Czy są może takie korki do zatykania otwartego wina?
Ekspedientka: Oj nie mamy.... Tylko te co w buteleczkach...
I że też od razu na to nie wpadłyśmy, że po zakupie wina można zostawić korek i nim w razie czego zatkać otwartą butelkę... Ech, człowiek się uczy całe życie! ;-)
sobota, 4 maja 2013
Francuzi tak łatwo się irytują...
...zawsze to wiedziałam. Generalizując, uchodzą raczej za naród lubiący głównie siebie, co przejawia się m.in. w ignorancji na obce języki (może już mniej niż w przeszłości, ale nadal można w krajach innych niż Francja spotkać grupy Francuzów oburzone, że w muzeum nie ma broszur po francusku lub zszokowane, że przechodnie na ulicy nie mówią w ich języku).
Moja znajoma opowiedziała mi historię, której akcja niejako potwierdza stereotyp o tym jak bardzo są oni "niekontaktowi" i aroganccy...
Koleżanka: A wiesz, niedawno byłam z koleżanką Francji... i właściciel hostelu, w którym mieszkałyśmy strasznie się irytował jak Aśka z nim rozmawiała...
Ja: Taa... Francuzi... Oni się strasznie dziwią i szybko wkurzają jak ktoś nie mówi w ich języku....
Koleżanka: Ale wiesz, ona mówiła do niego m.in. po francusku!
Ja: Nie wiedziałam, że Aśka zna francuski?
Koleżanka: Nie zna, ale... bardzo lubi...
Moja znajoma opowiedziała mi historię, której akcja niejako potwierdza stereotyp o tym jak bardzo są oni "niekontaktowi" i aroganccy...
Koleżanka: A wiesz, niedawno byłam z koleżanką Francji... i właściciel hostelu, w którym mieszkałyśmy strasznie się irytował jak Aśka z nim rozmawiała...
Ja: Taa... Francuzi... Oni się strasznie dziwią i szybko wkurzają jak ktoś nie mówi w ich języku....
Koleżanka: Ale wiesz, ona mówiła do niego m.in. po francusku!
Ja: Nie wiedziałam, że Aśka zna francuski?
Koleżanka: Nie zna, ale... bardzo lubi...
piątek, 3 maja 2013
Co dom, to obyczaj...
Może trochę przekręcę relacje między bohaterami poniższego dialogu, ale sęk tkwi w rozmowie...
Otóż w domu koleżanki mojej znajomej była taka tradycja Wielkanocna, że w Wielką Niedzielę mieszkańcy domu witali się słowami:
Osoba 1: Jezus zmartchwystwał!
Osoba 2: Alleluja!
Toteż koleżanka ta założyła, że tak jest wszędzie w Święta i kiedy pierwszy raz pojechała w czasie Wielkiej Nocy do rodziny swojego chłopaka, przywitała się w Wielko-Niedzielny poranek z jego wujkiem tymi samymi słowami:
Koleżanka: Jezus zmartwychwstał!
Wujek: ???... Amerykę odkryła!
Otóż w domu koleżanki mojej znajomej była taka tradycja Wielkanocna, że w Wielką Niedzielę mieszkańcy domu witali się słowami:
Osoba 1: Jezus zmartchwystwał!
Osoba 2: Alleluja!
Toteż koleżanka ta założyła, że tak jest wszędzie w Święta i kiedy pierwszy raz pojechała w czasie Wielkiej Nocy do rodziny swojego chłopaka, przywitała się w Wielko-Niedzielny poranek z jego wujkiem tymi samymi słowami:
Koleżanka: Jezus zmartwychwstał!
Wujek: ???... Amerykę odkryła!
Subskrybuj:
Posty (Atom)