wtorek, 29 listopada 2011

W trosce o Klienta

W sklepie motoryzacyjnym pewien pan zakupił kilka drobnych rzeczy...
Sprzedawca: Coś jeszcze?
Klient: To wszystko. Dziękuję.
Sprzedawca pakuje rzeczy do reklamówki...
Klient: Nie! Nie! Reklamówki nie trzeba!
Sprzedawca: Eee... Dam, bo pan zgubi...
Klient [przekonująco]: Nie zgubię!
Sprzedawca [tonem nie znoszącym sprzeciwu]: ZGUBI!!!
Klient [płaczliwym głosem, biorąc siatkę do z zakupami do ręki]: I będę ją musiał potem zutylizować... :-(((

środa, 23 listopada 2011

Mikołaj

Córka znajomej w drugiej klasie podstawówki powiedziała mamie, że na Mikołaja chciałaby dostać samochód Barbie. Troskliwa mama sprawdziła natychmiast ile takie cudeńko kosztuje, co okazało się wydatkiem rzędu ok. 300 zł. Znając przy tym swoje dziecko, które zapewne pobawiłoby się tymże prezentem ze 2 razy i następnie odstawiło go w zapomnienie, zwierzyła się ze swoich przemyśleń ojcu dziecka i razem postanowili ją zniechęcić...

Tata: Ale Oleńko, czy Ty wiesz ile taki samochód kosztuje? 500 zł!
Ola [z grymasem irytacji na buzi kręcąc głową]: Ech tato... Ty nic nie łapiesz!
Tata: ??
Ola: ...Przecież to kupuje Mikołaj! :>

niedziela, 13 listopada 2011

TAKA stacja była!

W sobotni dzień jadę z rodziną (mama i brat) na zakupy... Rzucam po drodze, że jeszcze trzeba będzie gdzieś zatankować... W pewnym momencie, nic stąd ni z owąd...

Mama: Kierunkowskaz!
Ja i Brat: ?!
Mama: No minęłaś stację!
Brat: To nie stacja, tylko myjnia przecież...
Mama: Hmm... Tata zawsze tam tankował...
Brat: Co? Pianę?... :D

Wyłudzacz

Przed imprezą podjechałam po Patysia i Justynę w ich nowe miejsce zamieszkania...
Na osiedlu zajęłam jakieś wolne miejsce i dzwonię, że jestem. Jednak za mną widzę kręci się jakiś plan w kamizelce odblaskowej, przypatruje i idzie dalej, za chwilę wraca...
Dziewczyny przyszły, jedziemy.

Ja: A ten parking co tam stanęłam był płatny?
Patysio: Nie... Dlaczego?
Ja: A bo kręcił się jakiś gość w takiej kamizelce odblaskowej i tak "czaił" na mnie...
Patysio: Eee nieee, to taki jakiś żul... On tam wyłudza pieniądze...
Ja: Ale jak wyłudza? To kim on jest?
Patysio: A... Jakiś parkingowy chyba...

wtorek, 1 listopada 2011

O wyższości woreczka nad reklamówką

W sklepie pani przede mną zapłaciła za zakupy i patrząc na swoje kilka produktów rozłożonych na ladzie zwraca się z prośbą do ekspedientki.

Pani: Czy mogę prosić o woreczek?
Ekspedientka [sięgając po reklamówkę jednorazową]: Oczywiście...
Pani [stanowczo]: Oj nie, ale nie reklamówkę - woreczek
Ekspedientka [tłumacząc uspokajająco] : Ale one są za darmo...
Pani [tłumacząc płaczliwie]: Ech... Ale ja ich już tyle mam...
Ekspedientka [ z rezygnacją]: No to zaraz... gdzieś tu miałam woreczki...
Pani: A dobra, niech już będzie ta siatka
Ekspedientka: Ale znajdę woreczek, nie ma problemu...
Pani: Nie... siatka może być...

Myślę... czy zostawić JUŻ te zakupy tak jak leżą i wyjść ze sklepu? Czy wdać się w dyskusję o wyższości woreczka nad siatką? Jedno w tej całej sytuacji wydaje się zdawać sensowne: Ekologia jest ważna... A woreczek jest przecież odrobinę mniejszy niż siatka jednorazowa... Poczekam... Może pani zmieni jednak zdanie... A wówczas swą cierpliwością przysłużę się ku dobru ludzkości...