W sobotni dzień jadę z rodziną (mama i brat) na zakupy... Rzucam po drodze, że jeszcze trzeba będzie gdzieś zatankować... W pewnym momencie, nic stąd ni z owąd...
Mama: Kierunkowskaz!
Ja i Brat: ?!
Mama: No minęłaś stację!
Brat: To nie stacja, tylko myjnia przecież...
Mama: Hmm... Tata zawsze tam tankował...
Brat: Co? Pianę?... :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz