Przed imprezą podjechałam po Patysia i Justynę w ich nowe miejsce zamieszkania...
Na osiedlu zajęłam jakieś wolne miejsce i dzwonię, że jestem. Jednak za mną widzę kręci się jakiś plan w kamizelce odblaskowej, przypatruje i idzie dalej, za chwilę wraca...
Dziewczyny przyszły, jedziemy.
Ja: A ten parking co tam stanęłam był płatny?
Patysio: Nie... Dlaczego?
Ja: A bo kręcił się jakiś gość w takiej kamizelce odblaskowej i tak "czaił" na mnie...
Patysio: Eee nieee, to taki jakiś żul... On tam wyłudza pieniądze...
Ja: Ale jak wyłudza? To kim on jest?
Patysio: A... Jakiś parkingowy chyba...
Niezupełnie TAK to ujęłam - ale rozumiem, że ubarwienie zostało poczynione dla potrzeb dramatyzmu :D
OdpowiedzUsuńA poza tym nie powiedziała 'żul' tylko 'ciul'! :D
OdpowiedzUsuńAleż właśnie TAK to zostało ujęte! Wypraszam sobie ubarwienia :P (a "ciul"/ "żul" jeden pies :P)
OdpowiedzUsuń