A ta historia mi się przypomniała jako anegdota z pewnego szkolenia opowiedziana przez prowadzącą w kontekście rozróżniania rzeczy na które mamy i nie mamy wpływu...
Opowieść prowadzącej:
""Mój ojciec jest z natury strasznie nerwowy. Jednak kiedy przeszedł zawał, lekarz kazał mu się uspokoić i uczyć opanowania nawet w trudnych sytuacjach. Wiedział, że przestrzeganie tej zasady nie będzie dla niego łatwe, ale za jej załamanie mógł słono zapłacić. Z tego też względu postanowił się wziąć mocno za siebie.
Pewnego dnia, jechałam z nim samochodem. Zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu i czekaliśmy aż przejadą samochody mające pierwszeństwo. Jakoś nikt się nie palił, aby nas przepuścić. Za to zaczął się "palić" gość za nami, który po chwili czekania ostro na ojca zatrąbił.
W tym momencie, wiedziałam, znając go, że ta sytuacja skończy się marnie. Jednak postanowiłam się nie odzywać, a może poprostu nie odzywałam się z niepokoju co do tego co się zaraz wydarzy... Ojciec bez słowa zaciągnął ręczny i otworzył drzwi. Następnie patrzyłam z osłupieniem jak wysiada z samochodu i udaje się w stronę pojazdu stojącego za nami...
Kiedy podszedł do kierowcy tamtego samochodu zapukał w szybkę. Tamten otworzył okno, aby w rezultacie usłyszeć pytanie mojego ojca:
"Przepraszam, czy coś się stało? Bo pan trąbił?..."
I tak pozostawił tamtego z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczami na środku skrzyżowania...""
niedziela, 12 czerwca 2011
Good looking c.d.
Naprawdę niezmiernie mi jest miło tak szerokim echem przyjęcie posta poniżej,
aczkolwiek zastanawiam się, czy jednak nie powinnam się tu zacząć martwić doświadczając sytuacji jak ta poniżej :P
Kolega: A wiesz, czytałem wczoraj Twojego bloga (...) Podobał mi się post o bluzce...
Ja: Fajnie ;-)
Kolega: A tak mi się skojarzyło jak Cię w tej bluzce zobaczyłem...
Ja: ...
Normalnie... Męska części - niektóre bluzki poprostu MAJĄ wyglądać jak zmięte... :D
aczkolwiek zastanawiam się, czy jednak nie powinnam się tu zacząć martwić doświadczając sytuacji jak ta poniżej :P
Kolega: A wiesz, czytałem wczoraj Twojego bloga (...) Podobał mi się post o bluzce...
Ja: Fajnie ;-)
Kolega: A tak mi się skojarzyło jak Cię w tej bluzce zobaczyłem...
Ja: ...
Normalnie... Męska części - niektóre bluzki poprostu MAJĄ wyglądać jak zmięte... :D
środa, 1 czerwca 2011
Good looking
Mam taką jedną bluzkę, w której rzadko chodzę, ze względu na skomplikowane jej prasowanie... ;-)
Pewnego dnia stojąc w niej na przystanku, spotykam koleżankę:
Koleżanka: O, jaka ładna bluzka!
Ja: A dziękuję, rzadko w niej chodzę.
Koleżanka: Bo pewnie wymaga długiego prasowania?
Ja: Niestety właśnie tak...:)
Koleżanka [mierząc wzrokiem, ze współczuciem]: Ech, a i tak się od razu mnie, nie?...
Pewnego dnia stojąc w niej na przystanku, spotykam koleżankę:
Koleżanka: O, jaka ładna bluzka!
Ja: A dziękuję, rzadko w niej chodzę.
Koleżanka: Bo pewnie wymaga długiego prasowania?
Ja: Niestety właśnie tak...:)
Koleżanka [mierząc wzrokiem, ze współczuciem]: Ech, a i tak się od razu mnie, nie?...
Wszystko co pan ma, jest nieważne.
Mężczyzna okazuje bilet podczas kontroli.
Kontroler: Hmm... Ależ to jest bilet rodzinny. Czy ma pan jakiś inny bilet?
Mężczyzna: A co jest nie tak z tym biletem?
Kontroler: Pan jedzie bez rodziny.
Mężczyzna: Słucham? To jest bilet rodzinny całodniowy. Odwoziłem właśnie córkę na dworzec i teraz wracam sam...
Kontroler: To jak pan wraca BEZ córki, to trzeba było już skasować normalny.
Mężczyzna: ?!
Kontroler: Poproszę dowód osobisty.
Mężczyzna [z niedowierzaniem]: Mam tylko prawo jazdy.
Kontroler: Dobrze.
Mężczyzna podaje prawo jazdy.
Kontroler: Hmm... Poproszę jakiś AKTUALNY dowód tożsamości.
Mężczyzna: Słuchammm???
Kontroler: To prawo jazdy jest sprzed 8 lat.
Mężczyzna [z oburzeniem]: Nie wierzę! To są jakieś jaja! Nic panu nie pokażę! Proszę sobie dzwonić po policję nawet! Ja nie będę z panem rozmawiać!
Kontroler dzwoni po policję...
C.D.N. w wariatkowie.
Kontroler: Hmm... Ależ to jest bilet rodzinny. Czy ma pan jakiś inny bilet?
Mężczyzna: A co jest nie tak z tym biletem?
Kontroler: Pan jedzie bez rodziny.
Mężczyzna: Słucham? To jest bilet rodzinny całodniowy. Odwoziłem właśnie córkę na dworzec i teraz wracam sam...
Kontroler: To jak pan wraca BEZ córki, to trzeba było już skasować normalny.
Mężczyzna: ?!
Kontroler: Poproszę dowód osobisty.
Mężczyzna [z niedowierzaniem]: Mam tylko prawo jazdy.
Kontroler: Dobrze.
Mężczyzna podaje prawo jazdy.
Kontroler: Hmm... Poproszę jakiś AKTUALNY dowód tożsamości.
Mężczyzna: Słuchammm???
Kontroler: To prawo jazdy jest sprzed 8 lat.
Mężczyzna [z oburzeniem]: Nie wierzę! To są jakieś jaja! Nic panu nie pokażę! Proszę sobie dzwonić po policję nawet! Ja nie będę z panem rozmawiać!
Kontroler dzwoni po policję...
C.D.N. w wariatkowie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)