środa, 30 marca 2011

Nie tylko dla orłów ;-)

Szkolenie z VBA. Dawno to było na studiach, ale metodą prób i błędów, na zasadzie "wzajemnej współpracy" i "wspólności monitorów" dajemy radę... ;-)
Prowadzący objaśnia kolejne zadanie. Skończył. Zapada cisza...
Każdy myśli jak się za to zabrać...
Aż tu nagle Koleżanka siedząca obok nagle - dosłownie - rzuca się na klawiaturę i pisze coś strasznie dynamicznie i szybko, niczym z prędkością światła ;-)

Odwracam głowę i patrzę z niedowierzaniem (czyżby nagle opanowała tajniki programowania??? Czy może to zadanie jest tak banalne, tylko ja nie jarzę? Niedobrze)...

Ja [z podziwem zdałam wykrztusić]: Szalllonaaa...
Ona: Co mówisz?
Ja: ?
Ona:
Bo treść zadania pisałam...

:D

środa, 23 marca 2011

Żart na wysokim poziomie intelektualnym

Oczekując na obiad w pracowej stołówce, spotykamy Kolegę. Że czas się w kolejce wydłuża, silę się na tzw. żart sytuacyjny :P

Kolega [grał główną rolę w moim żarcie :P]: Hmm... Nie wiem czy wiesz, ale muszę Cię zmartwić...
Otóż przykro mi, że to ja Ci to muszę akurat powiedzieć, ale... Wiesz, rodzaj humoru jaki uskuteczniasz, nie jest wysokim poziomie intelektualnym...
Ja: Nie wiem jak Ci to powiedzieć delikatnie, ale... NIE KAŻDEGO opinia mnie rusza...
Kolega: A to ja Ci na to powiem, że... pocałuj mnie w d.

Inna sytuacja i realia, ale łudząco podobne do:

http://www.youtube.com/watch?v=i53C7uQkpig&feature=related

czwartek, 17 marca 2011

Pełen profesjonalizm

Przedłużałam ostatnio telefonicznie abonament w sieci, w której jestem.
Pani zapewniła mnie, że kurier przyjdzie do mnie Sobotę, bo wtedy będę w domu - w tygodniu ciężko mi zaplanować gdzie będę w danej chwili.
Toteż w dniu wczorajszym będąc w pracy otrzymuję telefon:

Ja: Hallo?
Kurier: Witam, Kurier z sieci Orange.
Ja: ?
Kurier: Jestem u Pani w domu pod drzwiami.
Ja: Cóż... ale ja się umawiałam z Państwem na sobotę.
Kurier: Ale my nie jeździmy w sobotę.
Ja: Przykro, mi ja jestem w pracy.
Kurier: Ech. A gdzie pani jest?

Tu podaje adres pracy i mówię, że będę do 16-17:00. Żegnamy się. Około godz. 11.30 dostaję telefon. Nie zdążam odebrać, ponieważ zagaduje mnie koleżanka. Nasza rozmowa nie trwa dłużej niż z 2 minuty. Po tym czasie dzwonię oddzwaniam...

Ja: Witam, ktoś do mnie dzwonił z tego telefonu.
Kurier: Ja jestem kurierem z Orange.
Ja: I jest pan w budynku na dole?
Kurier: Byłem jak dzwoniłem. A teraz to będę po 16:00.

Nic nie powiedziałam. Pozostało mi się z tym pogodzić.
..

Fussy eater

Pewnego dnia w drodze do domu, dostaję smsa od siostry:

Siostra: "Jeśli będziesz dziś w domu, to kup coś do jedzenia"
Ja: "Właśnie jadę. Co kupić?"
Siostra: "Cokolwiek. Tylko nie pasztet."
Ja: "A co już jest?"
Siostra: "Pasztetu w cholerę."

Wrodzona kreatywność

Byłam kiedyś na szkoleniu dot. tematyki kreatywności, w którym prowadząca przekonywała, że zawsze z danej sytuacji jest co najmniej jedno wyjście więcej niż Ci się wydaje, możliwe jedno wykorzystanie więcej jakiegoś przedmiotu, niż myślisz itd...

To też, biorąc pod uwagę pewną sytuację rodzinną, myślę, że niepotrzebne mi było to szkolenie, ponieważ kreatywność mam we krwi.

Był to czas, kiedy była w domu robiona elewacja. Nastał weekend i robotnicy mieli akurat wolne. Nagle koło południa zaczęło kropić na zewnątrz. Słyszę mamę:

Mama: Idę po narzuty. Powiesiłam je na polu.
Ja [ze zdziwieniem]: Ale... jak na polu?? Przecież my nie mamy sznurków.
Tata [nie odrywając się od TV z pełnym spokojem, jakby mówił najnormalniejszą rzecz na świecie]: Mama powiesiła je na rusztowaniu.