Przedłużałam ostatnio telefonicznie abonament w sieci, w której jestem.
Pani zapewniła mnie, że kurier przyjdzie do mnie Sobotę, bo wtedy będę w domu - w tygodniu ciężko mi zaplanować gdzie będę w danej chwili.
Toteż w dniu wczorajszym będąc w pracy otrzymuję telefon:
Ja: Hallo?
Kurier: Witam, Kurier z sieci Orange.
Ja: ?
Kurier: Jestem u Pani w domu pod drzwiami.
Ja: Cóż... ale ja się umawiałam z Państwem na sobotę.
Kurier: Ale my nie jeździmy w sobotę.
Ja: Przykro, mi ja jestem w pracy.
Kurier: Ech. A gdzie pani jest?
Tu podaje adres pracy i mówię, że będę do 16-17:00. Żegnamy się. Około godz. 11.30 dostaję telefon. Nie zdążam odebrać, ponieważ zagaduje mnie koleżanka. Nasza rozmowa nie trwa dłużej niż z 2 minuty. Po tym czasie dzwonię oddzwaniam...
Ja: Witam, ktoś do mnie dzwonił z tego telefonu.
Kurier: Ja jestem kurierem z Orange.
Ja: I jest pan w budynku na dole?
Kurier: Byłem jak dzwoniłem. A teraz to będę po 16:00.
Nic nie powiedziałam. Pozostało mi się z tym pogodzić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz