piątek, 14 maja 2010

Wyznanie

Z serii nadesłane od czytelników, czyli przygoda pewnej Koleginy:

"[Wsiadam do tramwaju nr 3 - kierunek Krowodrza-Mountain. Wypatruję wolne miejsca koło jednego pana i, zupełnie niezrażona tym, że koło pana pusto, siadam. Jedziemy. W pewnym momencie słyszę, że Pan coś mamrocze pod nosem. Wbijam wzrok w okno i nastawiam uszu]
Pan [namiętnym szeptem]: ...jesteś taka piękna... nigdy nikomu się nie oddawaj - nikt nie jest ciebie godzien... nikt... jesteś piękna...
Koleginka [sprawiając wrażenie, jakoby za oknem przewijały się nieziemskie wprost krajobrazy; z miną pokerową słucham dalej]
Pan [na wdechu]: ...jesteś wspaniała... musisz się szanować, nie oddawaj się nikomu... jesteś taka piękna... jesteś taka piękna, że, gdybym był twoim ojcem, to nie wiem co bym zrobił... no chyba popełniłbym samobójstwo!...
Koleginka [moja mina już nie taka pokerowa. Jedziemy dalej. Pan nadal mamroli, a ja mam nadzieję, że niedługo wysiądzie. Zbliżamy się do przystanku Prądnicka - czyli celu podróży wszystkich żuli - i Pan nagle podnosi się z siedzenia i lekko nachyla k'mnie]
Pan [namiętny szept mode on]: Teraz wysiadam... myślisz sobie... jakiś głupi, zakochał się w tobie... ale nieważne... jesteś piękna, pamiętaj o tym....
[Pan wysiada; szum drzew niesie echem po okolicy 'piękna-piękna-piękna']."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz