Jeszcze z czasów studenckich... Jakaś awaria/wypadek w mieście. Tramwaje nie kursują z dobrą godzinę... Cały przystanek Miodowa zapełniony po brzegi Nikt nie wie co się stało, więc komu blisko idzie pieszo, komu daleko - niestety czeka... Wkońcu! Podjeżdża pierwszy tramwaj, ale zapchany tak, że palca nie sposób wcisnąć... Tłumowi niedoszłych pasażerów pozostaje tylko spuścić głowę i nadal czekać... Choć nie! Z tłumu przebija się rezolutna pani w wieku średnim i krzyczy wgłąb tramwaju:
Pani: Ależ proszę mnie wpuścić! Ja tu pół godziny czekam!...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz