poniedziałek, 7 czerwca 2010
Business Trip - all inclusive
"po pracy. wszyscy (reszta doleciała wczoraj) mają hotel "A".
Tylko ja mam hotel "B".
no git bo w samy centrum AMS :D ba! nawet trafiłam!!!
ale...
facet chciał ode mnie zabezpieczenia, które ściągają z karty kredytowej. oczywiście laska z HR nie dopilnowała - bo normalnie przy rezerwacji firmowej nigdy nie płacimy tej kaucji.
wyprosiłam go, żebym mu dała w gotówce, bo nie mam kredytówki (wstydzior już przy recepcji w kolejce)...
wyprosiłam go, żebym mogła zostawić u niego bagaż (w ch*j bagażu miałam!)
poszłam szukać bankomatu...dobrze, że wypłata poszła w tym samy dniu rano (!!!)
bankomat znalazłam.
Drogi powrotnej nie bardzo. tzn znalazłam... wkońcu.
no więc już jestem w pokoju w hotelu to nie ruszam się już z miejsca. siedzę na dupie i korzystam z internetu za 10 euro... z mojej kasy (...)"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz