Cóż... czasem nie stąpam twardo po ziemi - zwłaszcza o 7 rano w drodze do pracy ze słuchawkami na uszach i ulubioną muzyką na full ;-)
Zatem kiedyś tak jadę. Destynacja: przystanek bezpośrednio pod pracą. Autobus pełny, więc "męczeńsko" stoję. Ratują mnie jedynie jakieś akurat zapuszczane w radiu rockowe kawałki...
Więc tak jadę, stoję, słucham, oczy wbite gdzieś w bliżej nieokreśloność, myślę...
Nagle, widzę - dość spora część ludzi wysiada i... tyle miejsc siedzących :-]
Siadam! Drzwi się zamykają... Spoglądam przez okno... Odjeżdżam spod pracy... :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz