Rozmawiam z Mamą i wspominam, że stanął mi zegarek...
Mama: To idź do zegarmistrza. Jest taki jeden, baardzo dobry. Na ulicy X. Ja byłam kilka razy, świetny fachowiec, polecam.
Minęło z pół roku od rozmowy... Wkońcu postanawiam załatwić sprawę z zegarkiem ;-))
Ja: Mamo, gdzie jest dokładnie ten zegarmistrz na ulicy X, którego polecałaś mi jakiś czas temu?
Mama: Za późno.
Ja: ?
Mama: Już widziałam go ostatnio w obrączce...
Ojej :( Ja przed chwilą gadałam z Tatą nt. nowej pracy i już w drugim zdaniu się zdążył spytać, czy wypatrzyłam jakichś fajnych kawalerów :D
OdpowiedzUsuńAch ta "troska" rodziców... Mój Tata też nie lepszy... Słyszę kiedyś rozmowę z kuchni:
OdpowiedzUsuńMama: a wiesz, że Piotr się ożenił
Tata: coś Ty?! a ile on ma lat?
Mama: 30
Tata: a to dobrze... to więcej niż Ania.
:D
No widzisz... Tylko mój Dziadek ma na tyle taktu, że nie drąży tematu :D
OdpowiedzUsuńZa to Ciotka stosuje działania partyzancko-motywacyjne i raz na jakiś czas przysyła mi seksowne koronkowe gacie, ew. skąpą koszulkę do spania :|
Nie no moi też "nie drążą". Nigdy nie mówią "wprost" :D
OdpowiedzUsuńA co do Ciotek zza oceanu, to pamiętasz cytat listu ostatniego, którego nie będę tu wklejać? :D
Więc well.... ;-)