piątek, 4 lutego 2011

Wysiadasz czy jesz?

Wychodzimy z pracy...

Ja: To gdzie jedziesz? Mogę z Tobą się zabrać do Grzegórzeckiego?
Koleżanka: Pewnie

W drodze zagorzale rozmawiamy o dzisiejszym dniu w pracy. Zatrzymujemy się na rondzie.
Jak to na rondzie, spodziewam się, że muszę szybko "wyskoczyć", ale zatrzymuje mnie pytanie koleżanki w tym samym temacie. Odpowiadam, ona znowu pyta. Wywiązuje się (dłuższa) jak na stanie w tej lokalizacji rozmowa. Po 15 min orientuję się, że właściwie drzwi są przez cały ten czas otwarte, a ja stoję jedną nogą na zewnątrz...

Ja: OK, dzięki za podwiezienie, już Ci tu nie wietrzę. To wysiadam... Chyba nie jadę do domu, muszę najpierw coś zjeść. Chyba, że masz ochotę gdzieś pojechać na obiad?
Koleżanka: A z tym obiadem... to wcale nie jest taki głupi pomysł...
Ja: ?
Koleżanka: ...No to zamknij te drzwi :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz