Kawa jest w życiu bardzo ważna. Rozbudzający smak, kojący zmysły aromat, endorfiny wydzielające się podczas rytuału parzenia... ZAWSZE zaczynam dzień od kawy. Generalnie to co przed kawą się nie liczy - Nie ma życia przed kawą!...
Toteż dziś rano zrobiłam sobie kawę po to, aby ją następnie wylać na biurku po pierwszym łyku. Uczona doświadczeniem jak postępować w takich sytuacjach szybko uniosłam laptopa ku górze (skapło kilka niegroźnych kropelek). Niestety nie dało rado w tym samym czasie podnieść manuala, który wydrukowałam. Jednak w ogóle się tym nie przejęłam (wkońcu to tylko 100 kartek, każda kartka po 20 sekund druku). "Akurat sobie zrobię nową kawę" - pomyślałam.
Po czym uświadomiłam sobie, że już nie ma czasu, bo za 5 min trzeba było jechać do klienta, a jeszcze przecież biurko wytrzeć, buty wypastować, taksówkę zamówić... Jestem wydajna, ale nie jak Chuck Norris...
W taksówce wszystko gładko, obeszło się nawet bez zapinania pasów, za to cały czas z zegarkiem w ręku i napięciem "czy zdążymy być na tyle wcześnie, żeby sobie zrobić kawę?"
Na szczęście zajechałyśmy kwadrans przed czasem, toteż udałyśmy się do kuchni. A tam... kolejna przygoda... Podstawiam kubek, niby ekspres, wydawałoby się nacisnąć przycisk, ale nie... Trzeba wcześniej dolać wody... Toteż uczyniłam, więc naciskam przycisk "espresso" i... w ostatniej chwili podstawiam kubek, który przed chwilą z "wszechświat tylko wie" jakich powodów na bok, dolewając wody do ekspresu. Na szczęście udało się ocalić sytuację...
A wtedy wychodzimy z kuchni i z również "wszechświat tylko wie dlaczego" robię krok w tył, aby... potrącić idącą za mną z kawą koleżankę. Na szczęście kawa wylała się na podłogę, a nie np. na ubranie.
Tym sposobem czas przed spotkaniem jakoś upływa (w końcu robienie kawy, wycieranie po kawie itd czasochłonne jest)
Na spotkanie wchodzimy już dumne dzierżąc w ręce po kawie.
Przedstawiamy się, klient daje nam wizytówki...
Koleżanka [do mnie]: tylko nie zgub jej jak ostatnio na schodach? :P
Nie zgubiłam! Oczywiście, że nie! Człowiek przecież uczy się na błędach... Tym razem jedynie...
zalałam ją swoją trzecią już dziś kawą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz