wtorek, 28 września 2010

Jeśli chodzi o szal, to nie.

W kinie. Wszyscy weszli na salę, drzwi się zamknęły, seans ma się zacząć.
Jednak wchodzi jeszcze przed zgaszeniem świateł pan bileter i rozciąga w rękach granatowy, duży, damski szal.

Bileter: Przepraszam, czy ktoś zgubił y... coś takiego?
Jakaś pani [wyjaśniająco]: SZAL. Nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz