Na przystanku spotykam koleżankę z pracy - z sąsiedniego działu i rozmowa schodzi na kobiety w ciąży... Przypominam sobie jej koleżankę Monikę, która przecież urodziła niedawno i wiem, że wróciła do pracy, ale w zasadzie nie zdążyłam jeszcze spytać co urodziła. Korzystam z okazji:
Ja: A Monika co urodziła?
Koleżanka: Monika? Synka...
Ja: oo synka... super... :]
Koleżanka [z zaniepokojeniem w oczach]: tylko, że... to w sumie już jakiś... rok temu...
Ja [próbując ratować sytuację]: a ukhm... no czas tak szybko leci jak się tak biega po biurze, że nawet nie miałam okazji spytać...
Koleżanka [mina nie potwierdzająca, że sytuacja nie została uratowana...]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz