Opowiadam ojcu historię o psie znajomej, który wpadł pod samochód.
Nie pamiętam jaka to rasa, w każdym razie waga coś koło 80 kg...
Ja [nie kryjąc oburzenia]: I wiesz, jej pies wpadł pod samochód! Tzn., pies przechodził drogą, a samochód go przejechał i uciekł!
Ojciec [ze stoickim spokojem]: Uhm, a pies co? Zapewne przechodził przepisowo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz