Nadesłane przez Koleżankę z czasów, kiedy człowiek jeszcze młody był ;-)
"Wchodzę do sklepu. Rodzinie zachciało się ciastek, więc kroki kieruję na stoisko cukiernicze. Decyduję sie na kruche ciastka z dziurką.
-Co podać? [pyta całkiem przystojny młody ekspedient].
-Poproszę 30 deko ciastek... tych... takich... [W porę gryzę się w język i nie mówię że 'tych z dziurką'. W rezultacie zatyka mnie i nic nie mówię.]
-Mam dużo ciastek... [pan sie uśmiecha].
-Tak, widzę... [ja się czerwienię].
-To które mają być? [pan jednak jest trochę za niski].
-O te! [pokazuję palcem jak głupia, bo ponoć inteligencja to umiejętność wytłumaczenia czegoś drugiej osobie bez użycia rąk]."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz