sobota, 7 kwietnia 2012

Towar na gwarancji

Może to zboczenie zawodowe, a może poprostu zwykła ludzka logika, z którą kłóci się jak dla mnie proces nazwijmy to "obsługi gwarancyjnej" w jednym z krakowskich centrów handlowych.
Kupowałam ostatnio drobny sprzęt AGD. Po opłaceniu należności w kasie, zapytałam, czy gwarancja na mikser jest na podstawie paragonu.

Kasjerka: Oj nie... gwarancję należy podbić w Punkcie Obsługi Klienta, który znajduje się za kasami...
Podziękowałam, poszłam do POK, gdzie z nieodkrytą jeszcze dotąd w sobie cierpliwości poczekałam, aż pani wystawi fakturę parze przede mną, co trwało "chwilę czasu":
Ja: Chciałabym podbić gwarancję.
Pani [zaskoczona, chwilę nic nie mówi]: ...ale to nie u nas...
Ja: A gdzie?
Pani: W serwisie tu obok za POK.
Ja: Uhm! Dziękuję...
I poszłam za tym tropem do serwisu...
Ja: Dzień dobry, chciałabym podbić gwarancję
Pan [podnosząc leniwie wzrok zza komputera]: Należy zachować paragon i opakowanie.
Ja [nie kryjąc zdziwienia]: I to wszystko??
Pan: Tak.

I może się czepiam, ale czy nie mogłaby mi tego powiedzieć od razu pani Kasjerka?....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz