Po pracy umawiamy się z Koleżanką K., że z okazji wspólnego wyjścia, wraz z Koleżąnką A. (bzikua) pojedzimy odwieźć z nią jej samochód pod dom.
Jest zimno. Wsiadamy. Szyby zaszronione. Koleżanka K. włącza ogrzewanie szyb.
Koleżanka K.: Poczekamy może aż odtopnieją?
I czekamy i gadamy... Tak upływa pare minut, podczas których w ogóle z bzikua nie dajemy upustu swojej niecierpliwości :P Koleżanka K. sama jednak się zniecierpliwia patrząc na nadal zaszronione szyby...
Koleżanka K. [z lekką rezygnacją w głosie]: Może jednak je zeskrobię, co?
Bzikua: No tak... My byśmy to zrobiły, ale akurat już jesteśmy zapięte...
:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz