Podpity gość na przystanku od 10 min kontynuuje swój "życiowy" monolog. Jednak wszyscy obecni podśmiechują się kulturalnie pod nosem w ogóle nie reagując. Zero interakcji.
Zatem Pan postanawia skierować swe uwagi konkretnych wybrańców. Najbliżej stoi pani w wieku średnim, do której się zwraca:
Pijany gość: ...ileż ja mam na ten autobus czekać? przeż nie będę na nich czekał do rana, prawda?
Pani milczy i niczym posąg nieruchmo tkwi wzrokiem w kierunku skąd ma nadjechać autobus.
Pijany gość [nie daje za wygraną]: no ileż ja mam czekać? co mi łaskę robią? ech obiboki! Co, nie mam racji?
Pani milczy i niczym posąg...
Pijany gość: Ech, no czy ja nie mam racji? No przyznajże pani!
Pani milczy i niczym posąg...
Pijany gość [desperacko] No przyznajże pani, że mam rację! [uspokajająco] Bo... jak uważasz Pani, że ja nie mam racji, to powiedz pani swoją. Ja się będę bardzo cieszył...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz