Rzadko jeżdżę windą w empiku... A tym razem coś mnie podkusiło... Bo akurat byłam na 1szym piętrze. Zrobiłam już zakupy i przechodziłam koło windy, kiedy akurat się otworzyła. Myślę - "1 piętro... ale jak już jest to zjadę". Wsiadam ja i pewna dziewczyna w moim wieku, która pierwsza wciska "0"... Jednak okazuje, że 2 osoby, które już tam były jada na 3cie. "No trudno, to przecież winda - wyjedziemy, zjedziemy..."
Na 3cim wysiadają wspomniane 2 osoby, a wsiada jeszcze pewna para - również w moim wieku oraz babcia. Każdy z nas pokolei wciska "0"... Pokolei? Bo przycisk się nie zaświeca i winda stoi...
Wciskamy, wciskamy (nikomu nie przychodzi nawet do głowy, żeby wysiąść). Komentarze: "a może się zaświeci?", "spróbuj jeszcze raz"... Upływają tak z 2 min, na co odzywa się:
Babcia: ale może trzeba coś.... wcisnąć?
My: cały czas wciskamy...
I wciskamy dalej. Nic nie działa:
Dziewczyna nr 1: ewentualnie... jest też dzwonek :D
Jednak nikt nie wydał na ten pomysł żadnych oznak entuzjazmu... Więc wciskamy dalej...
Dziewczyna nr 2 [do chłopaka nieśmiało...]: a może... schody?
Dziewczyna nr 1: E, może ktoś ściągnie windę z dołu...
Chłopak: Tak, tak, ktoś ściągnie windę...
Babcia: Proszę otworzyć, ja sobie pójdę schodami...
Dziewczyna nr 1 [po tym jak babcia wysiada]: No, może ona nas ściągnie... (:D:D:D)
Stoimy tak jeszcze z minutę, ale nic się nie dzieje.
Dziewczyna nr 1: Ech, przepraszam bardzo - ja się jednak przejdę...
Więc uznajemy, że trudno - wszyscy się przejdziemy.
Wychodząc z windy, mijamy się z pewną Panią, która wsiada. O dziwo, nikomu nie przychodzi do glowy zwrócenie uwagi na "awarię", a wręcz przeciwnie słyszę za sobą głosy:
Dziewczyna zatrzymuje chłopaka wskazając na osobę, która właśnie wsiadła i drzwi się za nią zamknęły:
Dziewczyna nr 2: Zaczekaj! Ja muszę to zobaczyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz