niedziela, 14 listopada 2010

Inny wymiar

Starsza Pani, mocno starszy Pan jadą obok siebie w autobusie 304 Kraków-Wieliczka.
Na moje oko pasowaliby do siebie, ale z rozmowy wynika, że jednak się nie znają... Choć może by i chcieli się poznać.. Może nie było nic zabawnego w tej rozmowie, może to NIC, ale ja widziałam w nich jakiś taki inny wymiar, którego wiem, że i tak nie opisze, bo inaczej jest samemu widzieć obraz, czuć może jeszcze zapach farby, węgla czy pasteli niżli słuchać jak ktoś Ci o nim opowiada... Jednak na upartego spróbuję opisać ten "tęczowy strumień", w którym można się było znaleźć obserwując ich gesty i słowa wskazujące na spokój życia i taki ogólny "kontent" znajdywany w prostych elementach otoczenia i wytyczonych przyziemnych celach dnia codziennego zastępujących pogoń za czymś bliżej nieokreślonym...

/a może faktycznie w tym nic nie ma, tylko ogarnął mnie siakiś taki "romantyczny" nastrój ;-) czy coś... /

Starszy Pan: kiedy będzie Biedronka?
Starsza Pani [zaaferowana pytaniem stawia na nogi innych pasażerów]: gdzie jesteśmy? gdzie jesteśmy? ponieważ Pan... jedzie pod Biedronkę w Wieliczce!
Pasażerka: to następny przystanek...

Więc nie ma dużo czasu, ale Starsza Pani nie marnuje okazji i już półgłosem [zresztą bardzo miłym] zagaduje Pana...

Starsza Pani: a Pan mieszka w Wieliczce?
Starszy Pan: Tak...
Starsza Pani: a Pan... całe życie w Wieliczce?
Starszy Pan : Słucham?
Starsza Pani: a Pan... całe życie w Wieliczce, czy... bywało się "tu i tam"?... :-)))

Dalszego ciągu rozmowy nie słuchałam, ale skończyło się na czymś w stylu:

Starszy Pan: (...) sukinsyny, wykończyli Polskę...

I rozstali się z uśmiechem... Czy spotkają się jeszcze? Nie wiem, ale spojrzałam jeszcze na Panią, gdy wysiadałam, która miała minę w stylu "Nie mogę Cię zapomnieć..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz