Tak dziś w temacie lekarzy - przypomniała mi się wizyta u jednego świetnego chirurga, którą znajoma popełniła w tym roku (taki tam mały zabieg ze znieczuleniem miejscowym). Okoliczności takie: ona na stole, nawet nie patrzy na to co on robi, wystarczająco jest zdenerwowana (bez sensu, ale tak już ma). W tle leci radio - wiadomości, ale oczywiście nawet nie słucha. Sytuacja zostaje "rozładowana" nieoczekiwanie i następująco:
Chirurg [nie przerywając swych poczynań z igłą i nitką ;-)]: Przepraszam... Zamyśliłem się... Pani tak krwawi... Jaka powiedzieli będzie jutro będzie pogoda?... Ile stopni?
Ona: ??
...po 10 minutach
Chirurg [z sarkazmem, nakazująco]: Proszę nie krwawić!
Ja: Inni pacjenci nie krwawią? ;-)
Chirurg: Krwawią. Ale kiedy mówię, żeby przestali, to przestają! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz