Koleżanka: a pisałam Ci jaka mi się trafiła okulistka, taka starsza babcia...
Ja: tak :D
Koleżanka: Najpierw czytałam literki i coś mi tam nie szło (a byłam w soczewkach) i mówi: "No to dam pani -8, zobaczymy jak pójdzie". Założyła - ja widzę mgłę, a ona: "Ojej! jaka jestem zakręcona! Miałam pani dołożyć 1 dioptrie, a ja pani dałam 8!
Ja: czyli 15?
Koleżanka: tak :D
Ja: o matko :D
Koleżanka: A poźniej mi patrzy w dno oka i nagle: "A ktoś pani polecał laserowa korekcja? Tak? To ja pani odradzam... u pani się może gorzej goić, zababrze pani sobie oko... po co ryzykować? A dzieci pani ma? nie?? A może pani mieć. Może pani mieć! To dzieci pani doradzam, bo to w niczym nie przeszkadza." I wychodzę już, a ona: "No, to korekcji laserowej niech pani nie robi. ale dzieci niech pani ma!"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz