Koleżanka zjawiła się pierwszy dzień w pracy po dość dłuuugim urlopie. Zwykle się witamy rano na skypie - ja ze swej pracy, ona ze swojej. Tym razem cisza. 8, 9, 10 cisza - myślę, nie zagaduję, pewnie zajęta. Godzina 11 - zaświeciła się:
Koleżanka: (...) Sorry, ale mam dużo maili. Przegryzam się od rana przez skrzynkę.
Kilka zdań, potem cisza. Ni widu ni słychu. Koło 15 zagaduję...
Ja: Jak tam? Odrobiłaś się już trochę?
Koleżanka: No co Ty?? Dopiero na 2 maile odpowiedziałam. Reszta jutro.
Myślę: "od rana? no to "grubo"... niezłe maile dostaje..."
Koleżanka [dodaje]: ...bo póki co to się przecież z PRIV się muszę odrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz