Grono kibiców wraca z meczu autobusem. Wsiada pani, która nie ma szans dostać się przez to towarzystwo do kasownika. Toteż prosi jednego z nich:
Pani: Czy mogę prosić o skasowanie?
Kibic [szczerze zdziwiony]: Ale po co pani chce kasować?
Pani: Bardzo proszę...
Kibic [wyjmując bilet z kasownika, przewracając oczami i pouczająco-zrezygnowanym tonem, kręcąc głową]: Właśnie... Straciła Pani... 3 złote.
Pokaż mi takiego kanara, który wsiądzie do autobusu z kulturalnymi kibicami :) Widzę że jesteś nastawiona do nas anty, może gdybyś zobaczyła mecz na żywo, kto wie, być może spodobałby Ci się :) No trudno, pozdrawiam, dobranoc ;)Lubię ten blog :D
OdpowiedzUsuńDrogi Anonimowy ;-)
OdpowiedzUsuńNie zrozum mnie źle. Wcale nie jestem nastawiona do "kulturalnych" kibiców "anty" - jedynie do niekulturalnych;-) A sam zapewne wiesz, że zdarzają się tacy i tacy. Poza tym opisana sytuacja byłaby równie śmieszna, gdyby bohaterem był "Pasażer", "gajowy", "sklepikarz" etc... Że akurat się zdarzył kibic...
Na dowód braku antypatii zamieniam wszędzie "Kibol" na "Kibic", a co mi szkodzi! - Taki "kredyt" zaufania;-) To co, bez urazy? :-)
Dziękuję za ten wspaniałomyślny gest z Twojej strony ;-)
OdpowiedzUsuńMam natomiast jeszcze jedną uwagę... To nie był przypadek, że bohaterem tej historii byli kibice, bo jak już pisałem wcześniej, autobusy przed i po meczach są omijane szerokim łukiem przez kanarów, Chłopak chciał po prostu uświadomić tej pani , że nie ma sensu kasować biletu...
O proszę, a tu z pani taki "niewierny Tomasz" :-)
OdpowiedzUsuńPrzeczyta bloga - będzie wiedzieć na raz następny ;-)