Ze względu na wyjątkowo humorzastą pogodę w Tatrach trzeba było niestety kombinować jak się da, aby przechytrzyć naturę i utrafić w najlepszy moment. Z naszych obserwacji wynikało, że najlepsza pogoda była z SAMEGO rano, wręcz tuż po wchodzie słońca. Popołudni już raczej mogło padać + burze itd... W związku z powyższym:
A: To idziemy spać wcześniej - i tak nie ma co robić. I wstajemy o 5:00.
Godz. 20, leżymy w łóżkach, na zewnątrz jeszcze widno, ledwo zmrok zapada...
L: Ania, przecież my nie zaśniemy!
Jednak, że byłyśmy lekko wykończone, około 21 się udało. 5:00 - dzwonią budziki
A: To "JUŻ" trzeba wstawać?...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz