środa, 4 stycznia 2012

Przejęzyczenia ze studenckich czasów...

A na studiach (ech, kiedy to było swoją drogą? :P) zdarzały się i takie niewinne przejęzyczenia. Niektórym oczywiście rzadziej jak jednej Koleżance, która opowiadając raz coś, rzekła:

"...a ja zachodzę z wyłożenia..."

Ale co do innych (a dokładnie jednej Koleżanki) była to właściwie kwestia jej "natury" (Jeśli czytasz, to pozdrawiam! :]):

1) "Ona to kombinuje jak pies pod górę!"
2) "Zrobiłabym sobie obiad, ale z tym to za dużo zachodu słońca"
3) "Ja też pisałam wiersze... Napisałam trzy. Przeczytałam rodzinie, a oni myśleli, że to Konopnickiej! (chwila zadumy) A był ktoś taki - Maria Konopnicka, nie?" BTW cytat z tego wiersza (dosłowny) "Boże, nie boję się śmierci.... Nie brak mi chęci"
4) "A co to znaczy in-vitro? Że zapłodniłaś roślinę strzykawką?"
5) usłyszawszy "Jeszcze Polska nie zginęła": "O ja to znam, to śpiewa Józef Piłsudski!"
6) w odpowiedzi na pytanie współlokatorki w akademiku "Nie pościeliłaś łóżka!" : "Ale mnie to nie przeszkadza."
7) w odpowiedzi na sarkastycznie stwierdzenie koleżanki jako komentarz do jej małych butów"ale masz duże buty! :P" (z powagą): "O numer za duże!"
8) komentując pokaz tańca brzucha koleżanki: "Teraz to Ci brak tylko pępka w brzuchu!"
9) "Dziewczyny, czym Wy myjecie ten osad na suszarce? Pumeksem?"
10) z serii "dobre rady" do współlokatorki: "Ty się musisz nauczyć dawać!"
11) po uczestnictwie w wizycie duszpasterskiej w akademiku: "Słuchajcie! Byłam na księdzu!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz