niedziela, 22 czerwca 2014
A to pech!
W minioną sobotę wraz z koleżanką i moją siostrą wybrałyśmy się na spacer do Puszczy Niepołomickiej...
Spacerując zielonymi, choć monotonnymi ścieżkami, spotkałyśmy bardzo interesującego pana z psem. Pan miał dwie pasje - astronomia (z racji wykonywanego zawodu) i rasa Alaskan malamute (z racji posiadanego cudownego czworonożnego przyjaciela).
Dodatkowo jego łatwość opowiadania / dzielenia się informacjami sprawiała, że szybko mijały kolejne odcinki zadrzewionych ścieżek.
Nagle, z racji otoczenia, temat zszedł na "kleszcze"...
Pan z psem: ...te kleszcze...Wszyscy mówią tyle o tym, że ta borelioza, zapalenie opon mózgowych... A to w sumie nie jest prawda... Mało gdzie te kleszcze przenoszą te choroby... Fakt faktem, jest ich dużo... A jak jest wysyp, to z psa takich kilkanaście można zebrać po spacerze... Ale ogólnie, raczej nie przenoszą chorób... Trzeba mieć naprawdę pecha, żeby się np. taką boreliozą od kleszcza zarazić...
Koleżanka: ...hmm to ja właśnie takiego pecha mam... od 10 lat się leczę.
Pan z psem [empatycznie]: Na boreliozę?
Koleżanka: Tak.
Pan z psem: Ja też. Od 30-stu...
Więc jeśli w grupie "4 osoby + 1 pies", zdrowe są nadal "2 osoby + 1 pies" to ja się trochę boję tego pecha... ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz